Silhouette – dla kogo bezśrubowa, ultralekka konstrukcja sprawdzi się idealnie, a komu może nie odpowiadać

Silhouette od dekad kojarzy się z jednym, bardzo konkretnym doświadczeniem – momentem, w którym klient zakłada oprawkę i pyta zdziwiony, czy soczewki na pewno są już w niej zamontowane, bo nie czuje żadnego ciężaru na nosie. To nie jest chwyt marketingowy, tylko realny efekt konstrukcji, w której nie ma tradycyjnej ramki ani śrubek mocujących soczewkę – sama soczewka jest bezpośrednio połączona z cienką, elastyczną linką, a całość waży czasem mniej niż dwie, trzy monety. Brzmi to jak rozwiązanie idealne dla każdego, ale prawda jest taka, że żadna konstrukcja, nawet najbardziej dopracowana, nie sprawdza się jednakowo dobrze u wszystkich, i warto to sobie szczerze powiedzieć, zanim ktoś zdecyduje się na zakup pod wpływem samego zachwytu nad lekkością.

Komu ta lekkość zmienia codzienność najbardziej

Największą różnicę odczuwają osoby, które noszą okulary praktycznie od rana do wieczora, bez zdejmowania ich choćby na chwilę – nauczyciele, prawnicy spędzający długie godziny nad dokumentami, kierowcy zawodowi, osoby pracujące przy komputerze po osiem, dziewięć godzin dziennie. To właśnie u nich tradycyjna, cięższa oprawka z czasem zaczyna zostawiać widoczny ślad na nosie albo powodować lekki dyskomfort za uszami pod koniec dnia, a przejście na konstrukcję ważącą kilka gramów bywa opisywane wprost jako odkrycie na nowo, że okulary w ogóle mogą być wygodne. Podobnie sprawa wygląda u osób aktywnych fizycznie – biegających, jeżdżących na rowerze, regularnie chodzących na siłownię – dla których mniejsza masa oprawki oznacza mniejszą bezwładność przy dynamicznych ruchach głowy, a więc też mniejsze ryzyko, że okulary zaczną się przesuwać w najmniej odpowiednim momencie.

Sytuacje, w których warto rozważyć inną opcję z portfolio

Bezśrubowa konstrukcja, mimo swojej lekkości, ma też pewne naturalne ograniczenia, o których uczciwy sprzedawca powinien wspomnieć zamiast przemilczeć. Osoby, które traktują okulary jako wyrazisty element stylizacji, zmieniany wraz z nastrojem czy strojem, częściej znajdą to, czego szukają, w pełniejszych, bardziej kolorowych oprawkach Andy Wolf czy zdecydowanie zarysowanych modelach AVO, bo minimalizm Silhouette z założenia stawia na dyskrecję, a nie na mocne wyrażenie siebie poprzez sam kształt oprawki. Podobnie rzecz się ma z osobami, które mają w zwyczaju dość niedbale obchodzić się z okularami – rzucać je na siedzenie samochodu, wkładać do torby bez etui, siadać na nich przez roztargnienie – bo delikatna linka mocująca soczewkę, choć elastyczna i odporna na typowe użytkowanie, nie jest zaprojektowana z myślą o takim traktowaniu na co dzień, w przeciwieństwie do solidniejszych, pełnoramkowych konstrukcji.

Dzieci i młodzież – przypadek, który wymaga osobnej rozmowy

Rodzice szukający pierwszych okularów dla dziecka czasem od razu kierują się w stronę najlżejszej dostępnej opcji, zakładając, że to oczywisty wybór dla kogoś, kto dopiero uczy się nosić okulary na co dzień. W praktyce warto to rozważyć indywidualnie – lekkość rzeczywiście ma znaczenie, ale dziecko, które nie zawsze pamięta, żeby odłożyć okulary do etui, czasem lepiej poradzi sobie z nieco bardziej odporną mechanicznie konstrukcją, a dopiero w wieku nastoletnim, kiedy rośnie samodzielność i odpowiedzialność za własne rzeczy, przejście na model bezśrubowy staje się naturalnym, docenianym krokiem, a nie ryzykiem częstych napraw.

Jak pomóc podjąć trafną decyzję

Zamiast pytać wprost, czy klient chce lekkie okulary, bo odpowiedź niemal zawsze brzmi twierdząco, znacznie skuteczniej działa pytanie o styl życia – ile godzin dziennie faktycznie nosi okulary, czy zdarza mu się o nich zapominać i traktować niedbale, czy zależy mu bardziej na dyskrecji, czy na wyrazistym akcencie w wyglądzie. Odpowiedzi na te pytania znacznie lepiej wskazują właściwy kierunek niż sama chęć posiadania „tych najlżejszych na świecie okularów”, o których klient mógł usłyszeć od znajomego czy przeczytać w internecie, nie do końca rozumiejąc, dla kogo to rozwiązanie zostało pomyślane.

Szeroka oferta IMAvision jako odpowiedź na różne potrzeby

Właśnie dlatego warto, żeby salon miał w ofercie więcej niż jedną filozofię projektowania naraz – bezśrubową lekkość Silhouette obok rękodzielniczego charakteru Andy Wolf, zrównoważonego designu AVO, skandynawskiego minimalizmu Ørgreen Optics i mocnego, męskiego stylu Bugatti Eyewear. IMAvision, jako wyłączny dystrybutor wszystkich tych kolekcji w Polsce, z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w branży optycznej, daje salonom realną możliwość dopasowania rekomendacji do konkretnej osoby, a nie przekonywania każdego klienta do tego samego rozwiązania niezależnie od jego stylu życia – a to właśnie taka uczciwa, dopasowana rekomendacja, a nie sama marka, najczęściej decyduje o tym, czy klient wróci do salonu za kilka lat po kolejną parę.

Chcesz wiedzieć więcej? Skontaktuj się z IMAvision-> Kliknij tutaj

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj profil IMAvision na Facebooku